Dr Tomasz Marciniak - "Bohdan Butenko i Jego Twórczość"
Cartoon.com.pl - logo
Dr Tomasz Marciniak
Instytut Socjologii
UMK Toruń

BUTENKOMIKSY
Analiza semiotyczno-historyczno-strukturalna

Do grona „klasyków komiksu”, wydawanych przez Egmont w twardookładkowych albumach, dołącza właśnie Bohdan Butenko, prezentujący wybór przygód bohatera, do którego czuje największe przywiązanie – Gapiszona*. Postać ta powstała już w 1958 roku, dokładnie: Gapiszon urodził się 5 listopada, tak więc właśnie minęły jego 45 urodziny! Żeby było ciekawiej – matką bohatera była Telewizja, gdzie „na żywo” był on przez autora rysowany na łatwo tłukących się szklanych taflach.
Rysownik - do dnia dzisiejszego autor ilustracji do ponad 150** książek wydawanych w kraju i zagranicą, plakatów, scenografii i opraw plastycznych, a obecnie prezes prestiżowej Fundacji „Świat Dziecka”, laureat wielu nagród, prezentujący swe prace na licznych wystawach*** do swego czasu wśród miłośników komiksu nie był w ogóle z nim kojarzony, choć wykonał i nadal wykonuje ‘’pracę u podstaw’’ dla popularyzacji tego gatunku w naszym kraju. Butelko jest ilustratorem książek przeznaczonych głównie dla dzieci i młodzieży oraz autorem takichże komiksów. Tekst ten ma za zadanie przypomnienie tej części twórczości grafika, ucznia Marcina Szancera (a więc sukcesora Matejki), której może być przypisana „komiksowość” nie analizuję więc poszczególnych prac ilustratorskich, zawierające tylko pewne elementy komiksu, nie ma tu też wyczekującej, kompletnej informacji o najwcześniejszych, gazetowych dokonaniach rysownika.
W ojczyźnie mojego dzieciństwa (autor tych słów jest trochę młodszy od Gapiszona), czyli PRLu (w zasadzie trzeba by akurat tę Rzeczpospolitą traktować jako „trzecią”...) nie było takiego zatrzęsienia wydawnictw dla dzieci, jak to ma miejsce obecnie. Rynek znał i tu monopol kilku tytułów i kilku autorów - prawie wyłącznie krajowych. Jedyną (dziwne, prawda?) gazetką dla dzieci przedszkolnych był wówczas MIŚ – tam Gapiszon zamieszkał 15 lutego 1965 roku (gwoli kronikarskiej dokładności). I mieszka do dziś, zmieniwszy jedynie berecik z antenką na czapeczkę z pomponem. Gdzieś w 1995 roku przypałętał się pies – w wyniku konkursu czytelników ochrzczony jako Korniszon. W „Misiu”, który oparł się zakrętom i niepewnościom polskiego rynku wydawniczego przez kilkadziesiąt lat historie podobno nie powtarzają się (ostatnio na pewno!). Podobnym fenomenem jest jeszcze Filutek Lengrena, drukowany przez wiele lat w Przekroju.
Jedną z cech definicyjnych komiksu jest jego nierozłączność ze słowem, (choć istnieją komiksy bezsłowne) wpisanym z kadr. Stąd przez niektórych badaczy historie, gdzie tekst jest pod obrazkiem – w postaci podpisu – są tylko protokomiksem. Obecnie komiks kojarzy się z tekstem wpisanym w charakterystyczny dymek (stąd nazwa gatunku w kilku językach). Butenko rzadko dymki stosuje. Kwestie wypowiadane przez jego bohaterów, mimo, że ulokowane w kadrze nie są ograniczone zarysem chmurki. I Gapiszon nie zawsze był niemy; mimo, że przedszkolak, potrafił wydobyć z siebie głos.
Gapiszon stał się więc niezwykle znaną postacią - ukazało się łącznie siedem znanych mi (autor przyznaje, że chyba więcej nie było) zbiorków-całostek  z  jego  przygodami,  przy czym ostatni (1987) dotarł  już  oczywiście do zupełnie innych odbiorców niż zeszyty wydane kilkanaście lat wcześniej. Już na przełomie lat 1970 i 60-tych zaczęły ukazywać się książeczki z Gapiszonem, np. Gapiszon w tarapatach, Pomysły Gapiszona a później, od połowy lat 80-tych Zabawy z Gapiszonem, Gapiszon i dynia, GapiszoNowe to i owo wydawane także w NRD. Na końcu pada dramatyczne pytanie: Co z Gapiszonem? (1990). Jego przygody drukowane były w dziecięcych czasopismach na Litwie, Węgrzech, Bułgarii i NRD – tam po niemiecku i w języku serbołużyckim. Ostatnim akcentem tej serii jest powiastka prozą Bałwanka Gapiszona wydana przez agencję edytorską Ezop w 2001 roku.
    Sposób, w jaki rysuje Butenko jest bardzo charakterystyczny i przypomina właśnie dziecięce  rysunki - postaci są płaskie, maksymalnie   uproszczone,  kreślone  pojedynczą,  grubą linią, pokazywane  najczęściej tylko z profilu. Wypowiadane kwestie nie są umieszczane w  ‘’dymkach’’  - do właściwej postaci prowadzi kropkowany ślad i jest to sposób, którego nie stosuje żaden inny rysownik.
Wspomniałem przed chwilą, że komiksowe dymki rzadko były stosowane przez Bohdana Butenkę. Zrobiwszy gruntowne śledztwo, próbowałem uściślić, kiedy jednak został ów element zastosowany po raz pierwszy: jest to barwna książeczka Marii Terlikowskiej z 1963 roku pt. Chodzi mucha po globusie. Poszukiwania innych komiksowych cymeliów pozwoliły mi na odkrycie mrożącej krew w żyłach historii o porwaniu okrętu pt. Zasadzka, zamieszczonej w Świecie Młodych w 1957 roku (scenariusz Jerzy Dąbrowski). Kto wie, gdyby aktorzy tych kadrów mieli wyraźniejsze rysy bohaterów, być może zajęliby w naszym świecie masowej wyobraźni miejsce powstałego w tym samym czasie Tytusa? Drukowany w tym samym roku, miejscu i dla tego samego „librecisty” dwunastoodcinkowy komiks Maciuś i Kajtek wyruszają w świat miał jeszcze pewne ideologiczne trudności z ujrzeniem światła dziennego. Podobnie przypadkowa, jak w przypadku Dąbrowskiego, była współpraca z Ławickim (imię?): Niebieski samochodzik (Świerszczyk 1961) oraz znacznie późniejsza z  Elżbietą Szeptyńską, której Dwanaście pasji Teodora Kluski było jedynie zbiorem powiązanych osobą bohatera dwustronicowych historii (Świerszczyk, 1984).
A co z innymi komiksami Bohdana Butenki, wydanymi w postaci książeczek? W końcu lat 60-tych dla potrzeb ‘’Świerszczyka”, pisma dla młodszych dzieci szkolnych zostali stworzeni nowi bohaterowie. Byli to Gucio i Cezar, hipopotam i pies. Wykorzystana jest tu stara, binarna opozycja – gruby i chudy, mądry i naiwny, obżartuch (Gucio przepada za marchewkami) i nieprzywiązujący do jedzenia wagi (choć i Cezar wita z zadowoleniem górę kości) wykorzystywany już w komiksie wielokrotnie (Pat i Pataszon, Romek i A’Tomek Chmielewskiego). Komiks rysowany do scenariusza Krystyny Boglar ukazał się w odrębnych numerowanych jedenastu książeczkach w latach 1968-1979, (drugie, łączone wydania trzech książeczek, z których ubyło po kilka kadrów, ukazało się w roku 1980, a w 2001 Siedmioróg wznowił pierwsze trzy zeszyty)****. Powstał również odcinkowy film animowany, a 1971 roku warszawski teatr Lalka wystawił sztukę Tam, gdzie pieprz rośnie. Jak dowodzą moje wieloletnie badania, i Cezar ma swego protoplastę, także w Świerszczyku – jest to Merdałek (ewentualnie podobny do niego Profesor), śmiałkowie W smoczej jaskini (scen. W. Kozłowski, Świat Młodych 1957).
Pozwólmy chronologii wieść dalej tę narrację. Stylistyka komiksowa okazuje się być bardzo nośna dla przekazu skierowanego dla dziecięcego odbiorcy. Kolorowy zeszyt Wyprawa na Śnieżną Górę,(scen. Czesław Janczarski, RSW Prasa – Książka – Ruch 1969), opowiadając historię konkursu-wyścigu, gdzie zajączek konkuruje z wrednym chomikiem popularyzuje mycie zębów. Motyw wyścigu-wyprawy jest wykorzystany w pierwotnie twardookładkowym zeszycie Pierwszy! Drugi!! Trzeci!!! (KAW, RSW Prasa – Książka – Ruch 1975), interaktywnej (sic!) zabawie, gdzie czytelnik mógł sam wpisywać do dymków brakujące dialogi królewskich synów. Obie te książeczki to autorskie pomysły Butenki, podobnie jak znacznie późniejsza Tajemnica Piratów (Mozaika 1990), drukowana pierwotnie w Świerszczyku, będącym przez wiele lat stałym miejscem publikacji rysunków autora. Część komiksów nie została zresztą nigdy wydana: tak jest właśnie z sześcioma historiami o Guciu i Cezarze (Świerszczyk 1967 - 1976), znakomicie nadające się na kolejne zeszyty, czy też nie roszcząca sobie do tego pretensji Panna Kreseczka (Świerszczyk 1958), kreślona do wierszowanych podpisów Wandy Chotomskiej. Wiele elementów jest stale archetypicznie przez Butenkę wykorzystywanych. Piraci znani z Gucia... są tacy sami w Tajemnicy... – żeby ograniczyć się tylko do komiksów. Postać Profesora występuje i w tym zeszycie, a jego pierwowzór pokazany jest co najmniej w Miśce.
Miśka – najmniej znana pośród butenkowych bohaterów. Miśka na tropie świata przestępczego była już w 1970 roku w Płomyczku, a gdy stała się Niewidzialna próbowała nadal uciekać przed Glukowitem i Kompanem w 1989 roku w Świerszczyku... To już kolejny niewydany komiks Bohdana Butenki, które przez niektórych do komiksów nie są zaliczane. Czy dlatego, że rysowane są prostą kreską i nie ma w nich przemocy, mrocznego klimaty, kosmicznej fantastyki? Jeśli jest krew, to w pastiszu – w 1987 r. ukazała się książka o niewinnym tytule Wesoła gromadka. Jest to zbiór ilustrowanych pseudokomiksowo, popularnych na początku wieku, dydaktycznych wierszyków. Dziś ta specyficzna twórczość na poły śmieszy, na poły przeraża, w oprawie zaś Butenki zyskały dodatkowy walor – towarzyszące często przerażającym morałom bajeczek dodatkowe treści ukryte  w rysunkach dostrzec może tylko dorosły i raczej nie dla dzieci są one  przeznaczone... Dla dorosłych czytelników magazynu nowości czytelniczych Megaron skierowane były trzyobrazkowe dialogi damsko-męskie (1999). Podobnie jest obecnie z ilustracjami wykorzystującymi poetykę komiksu, wzbogacającymi Notes Wydawniczy.
Trzecim dużym znanym komiksowym cyklem Bohdana Butenki jest „Kwapiszon”, którego przygody, drukowane pierwotnie w odrębnych ośmiu książeczkach przez całe dłuuuugich pięć lat (1975-1980) zostały wznowione w sierpniu roku 2003 jako zbiorowa RZECZ KULTOWA. Bo twórczość Butenki już rzeczywiście i kultem, i legendą obrosła. Kwapiszon jest z kolei rysowanym harcerzem, który w fotografowanej Polsce (pierwszy polski fotokomiks!) szuka tajemniczego kluczyka do jeszcze bardziej tajemniczej szkatułki. Był to pretekst do pokazania zabytków naszej Ojczyzny, a cykl kończył się w miejscu i momencie, gdzie się zaczął. Z portretu na ścianie na bohatera spogląda Gapiszon... Przypuszczam, że ów poszukiwany przez druha Kwapiszona Tajemniczy kluczyk to kluczyk Miśki (kolejny motyw archetypiczny). Pod koniec lat 90-tych Świerszczyk nosił się z zamiarem kontynuowania historii. Projekt ten rozbił się... o brak śniegu owej zimy, elementu niezbędnego do zaplanowanych fotocollaży.
Bohdan Butenko zwany „Architektem książki” z racji swych kłopotliwych edytorskich pomysłów: dziurek w kartkach, dołączonych do publikacji stereoskopowych okularów (komiks Przygody zajączka KAW, RSW Prasa – Książka – Ruch 1975), druku na czarnym tle, książek, gdzie druga opowieść zaczyna się do góry nogami na końcu (czyli na drugim początku – żeby zagmatwać ten opis) nie powiedział jeszcze ostatniego komiksowego słowa. Zamknięcie więc go w twardych okładkach klasyki nie musi się wiązać z odstawieniem na zakurzoną półkę. W czerwcu 2003 dał o sobie znać czterostronicowym, drukowanym w postaci ulotki komiksem Kwestia piractwa, włączonym w studencką kampanię prounijną.  Na połowę listopada jest planowana kolejna, prozą pisana książeczka opowiadająca o przygodach chłopca w czapeczce z pomponkiem. Będzie to straszna historia pt. Gapiszon, krokodyl i... (Ezop) Myślę, że tak jak to się stało z Gapiszonem w twardych okładkach, po ten zeszyt sięgną również i dorośli.
Tomasz Marciniak
© 2003-10-30
Przypisy:
* Bohdan Butenko, To ja, Gapiszon! Egmont Polska, Warszawa 2003. Jest to autorski wybór historyjek drukowanych w Misu w ciągu ostatnich 10 lat.
** Niektóre źródła mówią o 200 pozycjach.
*** Ostatnia miała miejsce w Dworku Sierakowskich w Sopocie na przełomie września i października 2003.
**** Wydawnictwo na razie zaprzestało edycji dalszych zeszytów, posiadając do nich prawa, blokuje inne próby edytorskie.

copyrights by Tomasz Marciniak